Strony

August 29, 2019

Dlaczego nie powinieneś jechać nad polskie morze? | Czeka nas katastrofa ekologiczna

Już niedługo Bałtyk, będzie morzem martwym. "Tykająca bomba zegarowa" zaraz wybuchnie! Na plażę polskiego morza będzie przybywać coraz więcej śmiertelnie niebezpiecznej broni chemicznej.

Genialni Rosjanie po II Wojnie Światowej, unikając kosztów utylizacji niebezpiecznych gazów bojowych, znajdujących się w metalowych skrzyniach, postanowili utopić je w Bałtyku. No tak... Najłatwiej w ten sposób pozbyć się kłopotów. Niby dlaczego mordercy tak często wrzucają zwłoki do wody? No właśnie. Tylko jest jeden drobny, niewdzięczny szczegół w takiej akcji... Zwłoki prędzej czy później wypływają na powierzchnię i nie uwierzysz?!? Skrzynie też mogą. Tyle, że zwłoki nie sprawiają problemu na skalę światową, a te głupie metalowe beczki, już tak.

To moje zwłoki w Bałtyku

W skrzyniach znajdują się tysiące ton gazu musztardowego, czyli iperytu (nie, nie zjesz z nim kiełbaski, a bardziej staniesz się kiełbaską z grilla po kontakcie z nim- troszkę hiperbolizuję w tym zdaniu ;p ). Jest to bardzo toksyczny i parzący związek chemiczny, którego 0,1 grama zabije dorosłego człowieka. Wzięty do ręki, nagrzeje się do 1300 stopni i wypali w niej dziurę, wydzielając przy tym żrący dym. Na plaży przybiera postać podobną do bursztynu, dlatego łatwo go z nim pomylić. Iperyt uszkadza DNA, a skutek kontaktu z gazem musztardowym, może być widoczny nawet dopiero po kilku godzinach. Z tego powodu poparzeniu może ulec większa ilość osób.

Skrzynie miały zostać zatopione na głębokości minimum 1000 metrów, jednak Bałtyk w najgłębszym miejscu ma nie więcej niż 500 metrów, dlatego ostatecznie ulokowano je gdziekolwiek. W tej chwili pojemniki koło Dziwnowa, znajdują się na głębokości 10- 12 metrów.

Metal ulega korozji i beczki z roku na rok, coraz bardziej się rozszczelniają, zatruwając przy tym ryby, które my później zjadamy w nadmorskich knajpkach, nie zdając sobie sprawy, iż fląderka, czy dorszyk to nasz cichy zabójca.


To akurat dorszyk

Pierwsze wypadki z udziałem beczek, były już w 1955 roku, kiedy morskie fale, wyrzuciły na brzeg morza przerdzewiałą skrzynkę. Spodobała się ona dzieciakom z grupy kolonijnej. Poparzeniu uległo 102 dzieci, z czego czwórka trwale straciła wzrok.

Najbardziej przerąbane mają rybacy, którzy nawet nie spodziewają się zawartości skrzyń we własnej sieci. Sporo z nich zostało już ciężko poparzonych iperytem, a szczególne nieszczęście miała pewna ósemka, która wyłowiła na swą łódź rybacką 5-cio kilogramowy kawałek.

Generalnie władze mają na ten temat wylane i nie jest on wystarczająco nagłaśniany, ponieważ jest on po prostu niewygodny. Wydobycie skrzyń oraz ich utylizacja, są tak kosztownym i ryzykownym zabiegiem, że nikt nie chce się tego podjąć. Niestety, kiedy beczki się porozpadają, to będzie już za późno, bo zatrują nie tylko samo morze, ale również skończy się to ogromnym skażeniem środowiska.

Niestety Polak (i nie tylko), mądry jest dopiero po szkodzie i takiej mentalności już nic nie zmieni.

Beczka iperytu na plaży w Grzybowie



SINICE
Skrzynie są bardzo poważnym zagrożeniem, jednak jak na razie, bardziej nagłośnionym tematem, są sinice występujące w Bałtyku. Namnażając się, wytwarzają toksyny, które są niebezpieczne dla człowieka, a wyglądają jak niewinne glony.

Objawem zatrucia sinicami może być problem z układem pokarmowym, jak i również porażenie mięśni, prowadzące do niewydolności oddechowej. 

Występują w Bałtyku, ponieważ jest on dość zanieczyszczonym morzem i na dodatek słonym,więc przy gorącej temperaturze, mają idealne warunki do życia i rozprzestrzeniania się na coraz większe obszary.

Często w wiadomościach można usłyszeć o tym, że dana plaża została zamknięta przez sinice, jednak możemy się spotkać z tym, że miejsce, do którego akurat pojechaliśmy na wakacje, nie zostanie wystarczająco szybko zamknięte i znajdziemy się w niemiłej sytuacji. 




Ogólnie po zdjęciach, możecie zobaczyć, jaką jestem hipokrytką w tym temacie, ponieważ posta w większości napisałam przed wyjazdem nad polskie morze, czyli byłam świadoma tego wszystkiego, a jednak i tak się kąpałam. Żyję! I cieszę się, że nigdy nie miałam szczęścia do znajdowania bursztynów. Nawet w miejscu, gdzie wszyscy inni znaleźli ich tony. Generalnie jestem mało spostrzegawcza, jeżeli chodzi o znajdowanie czegokolwiek na ziemi- głównie kasy. Za tyle, ile mi już minęło niepodniesionych pieniędzy pod nogami (które zazwyczaj znalazł później ktoś z mojego otoczenia), to pewnie kupiłabym Mercedesa. 

Na koniec jeszcze kilka zdjęć znad Bałtyku i... z Bałtyku. Co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Żart.







15 comments:

  1. Jakoś nie interesowałem się tym tematem, ale zaciekawiłas mnie. Nie rozumiem tego że ludzie sami siebie zabijają... To jest takie bez sensu.

    ReplyDelete
  2. Masakra co to dzieje się z klimatem i ekologii.

    ReplyDelete
  3. Kocham polskie morze, to co teraz się dzieje z ekologią i przyrodą w Polsce ale też na świecie jest po prostu straszne :(
    Świetny temat postu.
    Pozdrawiam serdecznie
    http://fashionismaio15.blogspot.com

    ReplyDelete
  4. Sinice w tym roku mi się nie przytrafiły choć trafiłam na upał i byłam akurat w rejonie Dziwnowa;) ja się nie kąpie, ale domyślam się że beczki to poważny problem, który kiedyś trzeba będzie rozwiązać

    ReplyDelete
  5. I jeszcze te ostatnie sytuacje w Warszawie..

    ReplyDelete
  6. Fajnie że o tym piszesz bo niektórym serio to się przyda. Czasem to my ludzi niż zwierzęta na plaży robimy więcej syfu.
    by-tala.blogspot.com

    ReplyDelete
  7. Zgadzam się z tobą w 1000 procentach.Koniecznie musimy coś z tym zrobić.

    ReplyDelete
  8. wow genialny jest ten post ! Ja nad Polskim morzem nie byłam pewnie z 10 lat i nie interesowałam się tym tematem ani nawet o nim nie wiedziałam. Zaciekawiłaś mnie ale też genialnie to opisałaś !

    MY BLOG
    INSTAGRAM

    ReplyDelete
  9. O kurde a ja myślałam że trzeba się bać tylko tłumów i zimnej wody!

    ReplyDelete
  10. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Dzięki za ten artykuł. W sumie nie jest to najbardziej wałkowany temat w mediach, a być powinien i niie tylko z powodu ekologii, ale też zdrowia ludzi czy skutków, jakie katastrofa ekologiczna przyniesie dla turystyki.

    ReplyDelete
  11. Byłam na kolonii nad polskim morze jak dziecko.Raz i nigdy więcej.
    Wiele razy miałam spięcia z osobami,które nie wyobrażają sobie wakacji poza Bałtykiem.
    Brudne,zimne morze i rybka uszkodzona przez trucizny zalegające na dnie.Tablica Mendelejewa w panierce,nic nie widac.Zabieranie dzieci nad polskie morze uważam za skrajną nieodpowiedzialnośc.
    O wiele taniej jest w Bułgarii, czy Albanii i bezpieczniej.
    Jak słyszę o wakacjach i cudownych zachodach słońca nad Bałtykiem to żal mi tych ludzi.
    O zagrożeniach i stanie naszego morza bębni się od lat,ale lepiej ogladac seriale do gospodyń domowych.
    No i przysyłac pocztówki z kolejnych wakacji nad morzem.
    Pozdrawiam!
    Irena

    ReplyDelete
  12. Interesujace i niestety przeogromnie smutne

    ReplyDelete
  13. Ja nie wiem jak tak czasami ludzie nie potrafią w ogóle myśleć...

    ReplyDelete
  14. To co się ostatnio dzieje na świecie jest po prostu zatrważające. Ludzie kompletnie nie mają na uwadze naszego WSPÓLNEGO dobra, ehhh
    Najbardziej przeraziła mnie informacja o beczkach znajdujących się na głębokości zaledwie 10-12 m. Gdzie te tysiąc metrów...

    ReplyDelete
  15. Szczerze? Nie miałam o tym zielonego pojęcia! Dziękuje za uświadomienie mnie i pewnie nie tylko mnie. Jak to się mówi - człowiek człowiekowi wilkiem. Niestety jest to bardzo przykre :(

    ReplyDelete